Reaktywacja PKS-ów

  • Data: 24 maja 2019 ·
  • Autor: ·
Reaktywacja PKS-ów
Share

Sejm przyjął ustawę o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. Nazywana jest ona ustawą „PKS-ową” ponieważ jej celem jest przywracanie zlikwidowanych wcześniej połączenia w małych miejscowościach, co ma pomóc w walce z wykluczeniem komunikacyjnym. Teraz ustawą będzie zajmował się Senat. Idea oczywiście jest słuszna, w największym uproszczeniu rząd chce sprawić, by kierowcy ze swoich podatków dołożyli się do utrzymania nierentownych połączeń autobusowych.

Problem narasta od lat: lokalne połączenia autobusowe są nierentowne i dlatego są zamykane, a mieszkańcy danych miejscowości przerzucają się na podróżowanie samochodem (czyli na najbardziej nieefektywny sposób przemieszczania się z punktu widzenia środowiska i korkowania dróg). Niektóre połączenia są trwale nierentowne, tak więc nie ma innego sposobu na ich utrzymanie jak dotacje. Inne mogą stać się rentowne, ale przez jakichś czas muszą być finansowane, by przyciągnąć odpowiednią ilość pasażerów na przykład przez częstsze i bardziej regularne kursowanie. Niestety w Polsce działa się dokładnie odwrotnie. Zgodnie z danymi GUS od 2004 r. liczba pasażerów korzystających z lokalnych połączeń autobusowych spadła z około 800 mln do 378 mln. W tym samym czasie liczba samochodów wzrosła dwukrotnie, oczywiście najchętniej kupowane były samochody najtańsze, czyli stare i najbardziej uciążliwe dla środowiska.

Pytanie czy jesteśmy jeszcze w stanie odwrócić tendencje? Czy nie jest tak, że wszyscy ci którzy mogli kupić samochody już to zrobili i teraz z wygody nie wrócą do autobusów (nawet jeśli zostanie przywróconych kilka linii)? I czy w takim razie nowa ustawa rozwiąże jakiś realny problem? Niestety lata zaniechań i liczenia, że problem rozwiążę się sam (zrobi to za państwo wolny rynek, co akurat w kwestii transportu publicznego nie jest dobrym rozwiązaniem) sprawił, że znaleźliśmy się pod ścianą, gdzie potrzebne są radykalne rozwiązania. By ludzie wrócili do autobusów trzeba radykalnie poprawić ich dostępność i jakość, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów podróżowania nimi. Jedynym sposobem sfinansowania takiego przedsięwzięcia jest przerzucenia jego kosztów na kierowców (co jest bardzo niepopularne, ale jest jedynym sposobem by korzystanie z autobusów stało się opłacalne). Kwotę 800 mln złotych trzeba by więc potraktować tylko jak zrobienie pierwszego kroku i wielokrotnie ją podnieść (robiąc to stopniowo w kolejnych latach). Bo tak jak w biznesie, jak zbyt wyłożymy zbyt mało pieniędzy na inwestycje w produkt czy dotarcie do klienta, to bez względu jak byłby on świetny, przedsięwzięcie skończy się porażką i stracimy wszystko.

Problemów związanych z samą ustawa jest więcej.  Nie tylko pieniędzy będzie za mało, ale mogą zostać źle rozdzielone. Aż 1411 gmin nie widzi potrzeby by dopłacać do kumunikacji publicznej. A ustawa zakłada dobrowolność, czyli o pieniądze będą walczyć najaktywniejsze gminy, które już dopłacały do transportu i rozumieją problem. A tam gdzie wójt jeździ samochodem i uważa, że mieszkańcy mogą robić tak samo wykluczenie będzie postępowało. Drugim bardziej technicznym problemem jest fakt, że w ten sposób będzie można dofinansować tylko nowe połączenia. A więc jak stare jest nierentowne, trzeba będzie pozwolić mu paść, odczekać 3 miesiące i dopiero uruchomić je ponownie już z dofinansowaniem. A to, że w tym czasie pasażerowie zmuszeni przez ryzyko wykluczenia do zakupu samochodu, nie wrócą do jeżdżenia autobusem to już nie jest problem ustawodawcy. W efekcie reaktywowane połączenie będzie jeszcze mniej rentowne. Czemu w ten sposób? Najprawdopodobniej chodzi o to, że łatwiej chwalić się, że dzięki nam uruchomiono tyle i tyle nowych połączeń. Trudniej tymi, które juz istnieją, a dotacja je tylko uchroniła przed likwidacją.