Malarska ekipa z buddyjskim zacięciem

  • Data: 19 listopada 2014 ·
  • Autor: ·
Malarska ekipa z buddyjskim zacięciem
Share

/Fot: Paintzen//
“Ten pokój wypadałoby pomalować” – konstatacja niczym wyrok, która każdego dnia zapada w tysiącach mieszkań. I co? I nic. Niby to proste. Ale trzeb dobrać kolor, zrobić w mieszkaniu rewolucję, podłogę i meble zabezpieczyć przed farbą, czyścić, malować, czekać, aż wyschnie… Szybko się odechciewa. Ściany brudzą się więc dalej. No chyba, że zamówić ekipę. Tylko gdzie znaleźć fachowców. I jeszcze się z nimi handryczyć.

Jako remedium na wszystkie te dylematy amerykanie stworzyli PaintZen. To coś w stylu malarskiego Ubera. Projekt wystartował w równolegle w Nowym Jorku i San Francisco. System zamawiania jest bajecznie prosty. Najpierw podaje się liczbę pokoi, która ma być pomalowana, potem ich wysokość i detale takie jak malowanie drzwi i framug. Zamówienie kończy się wyborem opcji – z własną farbą albo nie – oraz propozycją daty. Potwierdzenie gotowości i wycenę dostaje się do ręki: pomalowanie trzypokojowego mieszkania (ok 100 m.kw.) razem z farbą to ok. 1.250 dol. i dwa dni pracy, co nie jest kwotą powalającą tym bardziej na standardy nowojorskie. Darmowa jest przy tym krótka konsultacja w kwestii kolorów i podesłanie na e-mail pięciu propozycji dobrania barw.
Po zdobyciu klienta samo PaintZen tylko wysyła współpracującą z serwisem ekipę malarską (tak jak Uber zarejestrowany w nim samochód). Fachowcy rozkładają się, malują i zwijają tak jakby ich nigdy nie było.

Można powiedzieć, że serwis w klasycznym internetowym stylu (ani to web 2.0, ani rozwiązanie mobilne, ani crowdsourcing), a jednak przyjął się doskonale. Już w wersji pilotażowej zdążył pomalować 4 tys. pokoi, a przychody podwaja z kwartału na kwartał. Docenili to inwestorzy, w połowie października dostarczając finansowanie na kwotę 1,8 mln dol.
Nie zawsze trzeba sięgać po najbardziej kosmiczne technologie. Ekipa PaintZen po prostu doskonale zidentyfikowała potrzebę współczesnych mieszczan – ci o lata świetlne oddalili się od robót ręcznych, a za domowymi rewolucjami nie przepadają – i zaoferowała im proste rozwiązanie. Stąd nazwa: serwis zwyczajnie oferuje spokój ducha.