Jak millenialsi zmieniają Amerykę

  • Data: 13 kwietnia 2018 ·
  • Autor: ·
Jak millenialsi zmieniają Amerykę
Share

Czwórka przyjaciół, na oko 30-latków, rozmawia na chodniku małego, zielonego miasteczka.
– Więc, co robisz w ten weekend? – pyta mężczyzna w t-shircie z tęczowym sercem.
– To co zwykle, czyli z rana mam lekcja gry na gitarze, potem pójdziemy z dziećmi na jeden z ulicznych targów rzemieślniczych z małymi dziećmi, a po popołudniu zapraszamy znajomych na wspólne pieczenie placków, oczywiście ze starego pieca – odpowiada kobieta z tatuażem na ramieniu.

Ta komiksowa scena narysowana w charakterystycznym stylu Roya Lichtensteina jest tak naprawdę reklamą nowego osiedla w Homewood, 20-tysięcznej enklawie znajdującej na przedmieściach Chicago. Od centrum miasta dzieli ją 40 kilometrów, a budujący tu nowe osiedle deweloper za pomocą tej reklamy chce pokazać jak bezstresowe życie można wieść na przedmieściach. Nam może się to wydawać się normalne, ale w Stanach jeszcze niedawno taka reklama byłaby nie do pomyślenia.

W zasadzie od lat 50’ marzeniem większości młodych Amerykanów, aspirujących do stania się częścią klasy średniej, było kupienie sobie domu na przedmieściach. Ale to się skończyło z nastaniem millenialsów, którzy na nowo odkryli jak fajne może być życie w centrum miasta, gdzie w każdym momencie mogą wyskoczyć do klubu, na fitness czy do modnej knajpy ze znajomymi. I nie muszą codziennie tracić godziny na dojazd do pracy samochodem. Co więcej w ogóle nie potrzebują samochodu, bo po mieście poruszają się komunikacją miejską albo rowerem ,jak chcą wyskoczyć po za miasto, pożyczają samochód. W ten sposób amerykański styl życia, który obowiązywał prze ostatnie 60 lat został zakwestionowany.

Rewolucja, którą w miastach robią millenialsi dopiero się zaczyna, ale deweloperzy już odczuwają jej skutki. Dlatego próbują dostosować swoją ofertę do młodych ludzi. Oczywiście nie chodzi tylko o reklamy, osiedle jednorodzinnych domówi w Homewood stara się przyciągnąć klientów targami ulicznymi, możliwością robienia brunchów z produktów pochodzących prosto z farmy, festiwalem wspólnego gotowania chili czy terenami rekreacyjnymi z świetnymi trasami do biegania. A głównym magnesem ma być atmosfera luzu i beztroski, której młodzi ludzi nie uświadczą w Chicago oraz możliwość zbudowania społeczności z innymi millenialsami, którzy wybiorą przedmieścia. Brzmi nieźle, pytanie tylko czy będą chcieli tam zamieszkać.

1 Comments

Comments are closed.