Hotel dla minimalistów

  • Data: 5 sierpnia 2015 ·
  • Autor: ·
Hotel dla minimalistów
Share

Micro-living, czyli mieszkanie w niewielkich mieszkaniach lub domkach robi się coraz powszechniejsze we wszystkich dużych metropoliach, gdzie ceny gruntów są wysokie. Teraz przyszedł czas na pomniejszanie hotelowych pokoi. Nie są to jeszcze kapsuły do spania, jakie można spotkać w japońskim metrze, ale “dwójka” o powierzchni 15 m kw. też nie wydaje się wielce komfortowa. I taka ma być przyszłość śródmiejskiego hotelarstwa.

Rzecz jasna od dawna funkcjonują hotele, gdzie pokoje są klaustrofobiczne. Zazwyczaj wynika to jednak z uwarunkowań architektonicznych – np. wąskich, przerobionych na hotele kamieniczek stojących na starówkach europejskich miast.
W przypadku amerykańskiej sieci butikowych hoteli Tommie, to wybór całkiem świadomy. Oszczędność powierzchni przy organizowaniu pokoi nie była zresztą jedyną motywacją. “W dzisiejszych czasach coraz więcej ludzi ma poczucie, że ma coraz mniejsze potrzeby. Nadmiar stał się zbędny, a mała powierzchnia to też mniej bałaganu” – mówi szefowa sieci Niki Leondakis. Nie jest to więc oferta dla studentów, rodzaj hostelu gdzie można zaoszczędzić na mieszkaniu. Tommie wynajmuje pokoje w cenach tylko nieco niższych (ok. 250 dol.) niż konkurenci oferujący więcej niż 15 m kw. powierzchni. Rzecz jasna każda tak mała przestrzeń jest urządzona jak na micro-living przystało: najbardziej efektywnie jak się da, z użyciem składanych mebli, takich jak np. opuszczany blat biurka.

W Tommie działa przy tym zasada coś za coś. Dzięki oszczędności przestrzeni, hotel zapewnia wyższej jakości wyposażenie, a także umożliwia wynajmującym komponowanie własnego pokoju – dobór pościeli, rodzaju kwiatów w wazonie, a także określenie jaka część wyposażenia ma pozostać, a co będzie zbędne. Poza tym zaoszczędzona powierzchnia przeznaczona jest na dodatkowe przestrzenie wspólne, takie jak biblioteka, pokój odsłuchowy czy też sale zajęć gdzie można pracować albo ćwiczyć jogę.
To jeden z podstawowych zamysłów Tommiego. Szefostwo sieci wyszło z założenia, że ludzie nie będą przesiadywać w malutkich pokojach i zechcą wyjść na zewnątrz. Tam mogą socjalizować się z innymi gośćmi. Stworzą atmosferę tego miejsca.