Duńczycy wierzą w zdrowy w tryb życia i nie trzeba ich do tego przekonywać

  • Data: 28 lutego 2019 ·
  • Autor: ·
Duńczycy wierzą w zdrowy w tryb życia i nie trzeba ich do tego przekonywać
Share

Mieszkańcy Kopenhagi żartują, że kilkakrotnie w ciągu roku pokonują na rowerach drogę na księżyc. 62% mieszkańców miasta codziennie jeździ w ten sposób do pracy, a większość wsiada na rower bez względu na niesprzyjającą pogodę. Robią to nie tylko dla zdrowia. Tak jest po prostu łatwiej, bo miasto zaprojektowano raczej dla rowerów niż samochodów. Śmietniki ustawione wzdłuż ścieżek rowerowych pochylone pod kątem ułatwiające rowerzystom wyrzucanie kubków po kawie. W miejscach, gdzie rowerzyści zatrzymują się na światłach ustawiono podpórki do oparcia nogi. A kiedy pada śnieg, ścieżki rowerowe odśnieżane są w pierwszej kolejności, przed jezdniami dla samochodów.

System zachęt działa na Duńczyków znacznie lepiej niż nakazy i zakazy. Najlepiej ilustruje to przykład ograniczania palenia w miejscach publicznych. W Kopenhadze palacze mają do dyspozycji specjalne kursy ułatwiające rzucenia nałogu, ale nie karze się ich za palenie w parkach. Na placach zabaw dla dzieci widnieją wprawdzie tabliczki z uprzejmą prośbą o niepalenie, ale nie ma mowy o zakazie. Palenie, podobnie jak picie alkoholu (w czym Duńczycy przodują w Europie) postrzegane jest jako przejaw wolności osobistej, a próby wprowadzenia odgórnych regulacji – jako ingerencja państwa w swobody obywatelskie. Nie wypaliły też interwencje podatkowe. Wprawdzie na krótko obłożono w Danii podatkiem produkty wysokotłuszczowe, jak masło czy bekon, ale szybko zrezygnowano z tego rozwiązania. Zaniechano też planowanego podatku na wysokosłodzone napoje.

Duńczycy wolą rozwiązania, które czynią zdrowy i ekologiczny tryb życia wygodniejszym. Na ich najwyższy w Europie poziom szczęścia składają się oczywiście nie tylko ścieżki rowerowe, ale i sowite świadczenia socjalne, opieka medyczna, system edukacji, 37-godzinny tydzień pracy i niskie bezrobocie. Wprawdzie podatki dochodowe sięgają nawet 60%, ale w tym aspekcie akurat Duńczycy wierzą w państwo. Zamiast swobody zakupu większego samochodu, na który trudno sobie pozwolić przy tak wysokich podatkach, wolą poczucie bezpieczeństwa dla siebie i swoich bliskich.