Budowanie w rytmie natury

  • Data: 8 maja 2019 ·
  • Autor: ·
Budowanie w rytmie natury
Share

Superekologiczne konsturkcje, które same rosną to na razie bardziej eksperymenty architektów pokazujących jak wykorzystać naturę w budownictwie, niż zwyczajna praktyka. Parę lat temu austriacki architekt Ferdinand Ludwig zaprezentował pawilon, który tworzą rosnące drzewa, a jednym z hitów tegorocznego Milan Design Week była konstrukcja Carlo Rattiego powstała z grzybów.

Słynny włoski architekt swój projekt nazwał The Circular Garden, bo założeniem jest że natura najpierw go tworzy, a później rozkłada. To zestaw 60 łuków inspirowanych twórczością Gaudiego, które w mediolańskim Orto Botanico tworzą rodzaj czterech otwartych pomieszczeń. Kluczowe było wykorzystanie hodowanej dwa miesiące wcześniej grzybni, której włókniste korzenie stworzyły trwałą, chociaż czasową konstrukcję. Carlo Ratti zaplanował to tak, że po 6 tygodniach wzrostu grzybnia ulegnie rozkładowi.

Ferdinand Ludwig jako pierwszy sformułował termin baubotanik. Jego konstrukcja, która powstała już siedem lat temu, to dużo bardziej trwała odmiana projektu, niż budynek z grzybów. Otwarty pawilon jest obsadzony drzewami. Obsadził nimi metalową konstrukcję Platanenkubus Nagold i cierpliwie czeka. Tak jak u Carlo Rattiego obumarcie i rozkład jest wpisane w projekt, tak u Ludwiga liczy się wzrost. Na początku roślinna konstrukcja wyglądała dość rachitycznie, jak na przednówku, ale dziś coraz śmielej się zieleni. Na prawdziwy rozkwit Ferdinand Ludwig daje sobie jeszcze dekadę, kiedy to korony powinny wystrzelić wysoko ponad głowy.

botanic-build: a hybrid of nature and technology from designboom on Vimeo.

Projekt Carlo Rattiego jest z kolei o tyle nowatorski, że do budowy wykorzystał nieoczywisty materiał jakim jest grzybnia. Nie on jednak pierwszy pomyślał o wprowadzeniu jej do świata architektury. O tego typu naturalnym surowcu świat usłyszał już pięć lat temu, kiedy nowojorska pracownia projektowa The Lyving w sąsiedztwie Museum of Modern Art postawiła trzy zrośnięte ze sobą wieże. Hy-Fi, bo tak nazywała się konstrukcja, zwyciężyła wówczas konkurs Young Architects Program.

Nie tylko architektura zrobiła wrażenie na jurorach. Kluczowy był jej ekologiczny aspekt. Chodzi o cegły, które powstały na bazie pociętych liści z kukurydzianych kolb. Po wymieszaniu z odpowiednią grzybnią, materiał został umieszczony w formach o kształcie cegieł – w ciągu kilku dni bioaktywna mieszanka tak się rozrosła, że wypełniła je w całości. Kostki stały się lekkie i trwałe, o parametrach strukturalnych zbliżonych do kamienia lub betonu. Uniosły całkiem spore wieże.

Rzecz jasna we wszystkich tych projektach jest więcej prężenia muskułów i swoistego ekologicznego wyścigu zbrojeń: kto zaprezentuje ciekawsze rozwiązanie. Więcej w tym artyzmu niż praktycznego budownictwa, nie mniej to najlepszy sposób otwierania oczu na możliwości, które podsuwa sama natura.


PRZECZYTAJ TAKŻE: