A po kawie, czas na grzybki

  • Data: 31 grudnia 2015 ·
  • Autor: ·
A po kawie, czas na grzybki
Share

Miejskie farmy to zjawisko coraz bardziej powszechne. Mało które przedsięwzięcie jest jednak tak dobrze przemyślane i tak wszechstronne jak Upcycle, zorganizowana przez francuskiego agrotechnika Cédrica Pécharda. W mieście postanowił uprawiać grzyby, ale z jak najlepszym wykorzystaniem miejscowych zasobów. Dlatego za glebę służą fusy z kawy zbierane w miejscowych bistrach, a do pracy zaprasza osoby wykluczone, które mają problemy finansowe.

Hodowla grzybów w stolicy Francji nie jest nowością. Ponad dwa wieki temu do rozwoju tej na wskroś nowoczesnej koncepcji przyczynił się Napoleon. Cesarz Francuzów nie akceptował hazardu, kazał więc zamknąć tory wyścigów konnych. W tej sytuacji na dobrze wypielęgnowanej glebie zaczęto uprawiać pieczarki.
Do tej tradycji wrócił Péchard w 2014 roku uruchamiając U-Farm (jako jeden z projektów Upcycle). W jego uprawach od początku chodziło o maksymalną efektywność ekologiczną. Stąd pomysł aby jako gleby użyć fusów z kawy, które zwykle trafiają na śmietnik. Zorganizował więc ich odbiór od kawiarzy. Co ważne, nawet gdy już jego grzyby wydrenują fusy z wartości odżywczych, to jeszcze Péchard używa ich jako nawozu do sałaty.

Ekologiczność to tylko część zalet całego projektu. Jego twórcy zależało też na tym, aby zrobić coś dla ludzi. Fusy wraz z innymi składnikami podłoża są pakowane do worków, na których wyrastają grzyby. Przygotowanie paczek Upcycle zleca osobom niepełnosprawnym umysłowo. Sporo pracy pozostaje także przy samej uprawie. Sama hodowla odbywa się w kontenerach, które można umieścić w dowolnym miejscu – z jednego takiego zestawu jest w stanie pozyskać kilka ton grzybów rocznie. Do dbania o ich wzrost Péchard zatrudnia osoby bezrobotne, mieszkające w okolicach.

Swoją ideę używania fusów z kawy stale rozwija. Paczki do uprawy postanowił pomniejszyć do wielkości 1 kg, estetycznie opakować i sprzedawać każdemu, kto chce mieć grzybnię w domu (na zdjęciu u góry). Jeden zestaw wystarczy na 3 – 4 zbiory i kosztuje 16 euro w przypadku szarych boczniaków i 20 euro za odmianę żółtą – Upcycle wysyła je do większości krajów Europy, także do Polski. Dla oczekujących większych zbiorów są też 12 kg worki z kawowymi fusami, jakich Péchard używa w kontenerach – te kosztują 35 euro za sztukę.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

MIASTO NOWĄ ARKĄ NOEGO W SINGAPURZE WYROSŁY SUPER DRZEWA ZBIÓR OWOCÓW W MIEJSKIM PARKU